Taki mały update na temat postępów w
wymierzaniu sprawiedliwości:
Po pierwsze: dziękuję Wam wszystkim za
okazane wsparcie. Dostałam masę komentarzy, maili, wiadomości na fanpage'u na
Fejsie i jeszcze więcej wejść. Wiele z Was nie ma jak mi pomóc, i ja to
rozumiem, a jednak poświęciliście odrobinę czasu na przeczytanie mojej historii
i przesłanie mi wirtualnego poklepania po plecach. Dzięki wielkie, to się ceni.
Pismo wysłane 18 sierpnia z zażaleniem
na decyzję Sądu Rejonowego nie spotkało się jeszcze z odpowiedzią (to daje 69
dni czekania, *hihihi*). Dla porównania - pomiędzy pismem o wszczęciu
postępowania a pismem o jego umorzeniu (czyli zakończeniu narad) upłynęło
zaledwie 31 dni. Może jednak coś robią? Może trwają jakieś rozprawy? Hn, kogo
ja oszukuję? Albo mnie olali, albo pismo zaginęło na naszej kochanej poczcie.
:)
Wiele z Was miało też dla mnie rady,
które sprowadzając się do dwóch rozwiązań:
a)
pójść do prawnika, a najlepiej znaleźć takiego, który nie wziąłby za to kasy
b)
rozgłosić sprawę w mediach
W tym pierwszym kierunku jeszcze nie
poszłam, brakuje mi obeznania w prawniczym świecie Warszawy, by trafić do
odpowiedniej placówki. Poza tym to całe pracowanie dla dobrej sprawy za darmo
brzmi dobrze w teorii, a tak naprawdę wydaje mi się mało prawdopodobne.
Oczywiście są różne koła zrzeszające studentów prawa oraz ośrodki pomocy, po
prostu nie usłyszałam o żadnym konkretnym miejscu, a w Internecie ciężko
cokolwiek znaleźć. Jeśli macie jakieś namiary - bardzo proszę się nimi dzielić.
Inaczej poczekam na pismo z ostateczną decyzją Sądu Okręgowego.
Jeśli chodzi o media - napisałam do
dwóch polskich blogerów poniekąd znających się na konfliktach blogosfery z
prawem i wydawnictwami. Jeden odmówił mi pomocy, mówiąc, że wycofuje się ze
swojej działalności, drugi - nie odpowiedział. Moja kumpela Artemis zamieściła
na wspomnianej przez was stronie lubimyczytać.pl negatywną recenzję książki,
wspominając o plagiacie. Niewiele to dało, w dodatku zrobiła to bez konsultacji
ze mną i nic nie mogę z tym zrobić.
Ja sama napisałam krótki artykuł do
Tvn24 i na kontakt TvnWarszawa, oczywiście bez skutku. Właśnie piszę maila do
redaktorki dużego serwisu internetowego. Nie wiem, co innego mogłabym zrobić
bez narażania swoich danych osobowych oraz ściągania na siebie łatki "Tej
Złej" osoby - oczerniającej niewinną dziewczynę i świetną powieść w
internecie. Ktoś wie, jak by to wyglądało? Jest jakiś paragraf na negatywne
pisanie o konkretnej książce, jeśli nie jest to recenzja?
Baj de łej - jeśli ktoś chce się jeszcze bardziej
dobić podobną sprawą, oto artykuł na temat wydawnictwa walczącego z internetem
i niedoceniającego go:
Jeszcze raz
dziękuję za komentarze, maile, wiadomości, udostępnienia, dyskusje, żarty,
pozdrowienia i wszystkie zawarte w nich słowa otuchy. Przez ten miesiąc miałam
wrażenie, że stoi za mną prawdziwa armia!
:3
Ada,
Aira-chan i jej narzeczony, Akemii, Akiko, Alathea,
Anastazja-chan, Angelika H., Annaryl Corleone, Antares-chan, Arima Ahiru,
Aruella, Ayuka, Bad Girl, Beata P., Chi Yōsei, Chusteczka Aha, Cyrk Nocy,
Dzwoneczek, Enma Kirei, Ewa H., Ewcia-chan, Foxi, Hana
High, Hanayome, Happy-chan, Heiwa, Inner, Irs Irsania Eney,
Jagoda Lee, Jolix X., Julia G., Jusia, Kajka Lis, Kamm Saphire., Karcia,
Klaudia B., Kushina-chan, Laurie, Layali i jej chłopak, Life,
Lifeisbrutal, Linki, Luuluu, Magdalena T., Marcin Z., Mayuki, Me,
Miku-chan, Mitsumete, Okeyla, Paula O., Pecla, Polly-chan, Rēto Hātsu,
Roszpuncia, Samotna, Sandra-chan, Sasame Ka, Shureii, Sophie Black,
Sunako, Szeherezada, Toyoko, Venetica Mai, Vix, Waru-chan, Yasha
Aizawa i
masa anonimów (przepraszam, jeśli o kimś zapomniałam), a przede wszystkim mój
nowy wrzód na tyłku:
Sheeiren
Imai
która
swoim zaangażowaniem, psychiczną twórczością i dziwnym poczuciem humoru
rozświetlała mi te chłodne dni. Dzięki, młoda <3
Obiecuję dać znać, gdy tylko coś ruszy.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie
Leitha